Indie – kraj, który chciałem odwiedzić.

W grudniu 2016 odwiedziliśmy Indie. Odwiedziliśmy je FOTOGRAFICZNIE. I nasz cel osiągnęliśmy.

Nasza grupa liczyła kilka osób. Wśród nich był Dominik, który biegał jak szalony ze swoimi aparatami bo najdzikszych zakątkach Indii a zachwytom nie było końca. 

Zapraszamy do przeczytania wspomnień Dominika z tej wyprawy i przede wszystkim do obejrzenia jego niesamowitych zdjęć.

„Już od dawna myślałem, by odwiedzić Indie. Z różnych względów. Z powodu fotograficznego zakręcenia, i z powodu poznania innej kultury, i z powodu czysto ludzkiej ciekawości. Nadszedł czas decyzji i podróży. Ostatecznie wylądowaliśmy w kilkuosobowej grupie na lotnisku w Delhi z początkiem grudnia 2016r.

Skoro jestem zakręcony fotograficznie, to robię zdjęcia nie tylko lustrzanką cyfrową. Zakupiłem zatem 10 rolek filmu 120mm dla mojego starego aparatu Zeiss Ikon Nettar 517/16 z początku lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku i w drogę. Miałem cel: jeden dzień – jedna rolka filmu, czyli 12 klatek!

Pierwsza miła niespodzianka na lotnisku w Warszawie. Naczytałem się dużo, aby filmów nie wkładać do głównego bagażu tylko do podręcznego, aby prosić o możliwość ręcznej kontroli. I natrafiłem na pogranicznika, który rozumiał co znaczy możliwość prześwietlenia filmów więc zgodził się na ręczną kontrolę zawartości filmowych opakowań. Niestety tego już nie udało mi się uzyskać na terenie Indii, gdy wracałem samolotem do Delhi z Udajpur. Ale nie ważne: nic się nie naświetliło! Zawsze trzeba próbować ale również zawsze sprzęt fotograficzny i filmy trzeba mieć ze sobą, pod kontrolą!

Indie to kraj pełen niesamowitych kontrastów. Ja jedynie martwiłem się o jedzenie, bo wiem, że tamtejsze przyprawy nie za bardzo są dobre dla mojego organizmu. Okazało się, że w hotelach, gdzie mieszkaliśmy, zawsze było coś dla takich jak ja: bez przypraw! Nawet na wyraźną prośbę naszego hinduskiego przewodnika, w jednym z hoteli przygotowali posiłek dedykowany dla mnie! To zrobiło na mnie duże wrażenie! Ale w przyszłości gdy będę wracał do Indii wezmę ze sobą kilka kilogramów kabanosów i wystarczy!

Zdjęcia zrobione Zeiss Ikon Nettar 517, 6×6 (średni format analogowy):

Indie – nie wiem dlaczego – kojarzą się z jakimś wszędobylskim brudem itd. Wiele osób, z którymi rozmawiałem o Indiach, ma w głowie dziwne, utarte stereotypy. Przyznam się, że nie mogę tego wszystkiego potwierdzić! Brudu ogólnie rzecz ujmując nie było widać! A chodziłem nie tylko turystycznymi ulicami, które mogłyby być posprzątane. Choćby w Udajpur zaglądałem w miejsca, gdzie trudno znaleźć turystów. Podobnie kilka godzin samotności w Delhi. A szkoda, że mało kto tam zagląda, bo wtedy właśnie można dotknąć prawdziwego lokalnego klimatu danego miasta, spotkać takich ludzi, których na turystycznym szlaku się nie spotka!

To wszystko jest możliwe, gdy nie jedzie się dużą grupą ale małą! Gdy ma się czas, a nie gania od punktu do punktu turystycznego. Tego typu wyjazdy są już nie dla mnie! Po części sam kreuję moje podróże, choćby poprzez wybór oferty do tego, co chcę robić.

Każdy ma swój cel podróży, gdy wybiera się w drogę. Ja pojechałem „po ludzi”! Po prostu bardzo chciałem ich fotografować, zapisać na karcie pamięci aparatu chwilę, którą zobaczę. I jestem szczęśliwy, że aż tyle udało mi się w ciągu jednej wyprawy zobaczyć i zarejestrować.

Trasa była bardzo dobrze dobrana. Nigdzie się nie spieszyliśmy. Każdy miał czas dla siebie. W niektórych miejscach każdy mógł po prostu spędzić go jak chciał. Ci co fotografowali – udali się w nieznane uliczki, jak np. ja, a ci, co chcieli zobaczyć coś innego, realizowali swój plan. Taka elastyczność powoduje, że nie ma żadnego napięcia, ganiania, którego osobiście nie lubię. Nie chodzi o to, aby z okna autobusu zobaczyć dany kraj, ale aby móc poczuć jego zapach, smak, codzienność. A to można zrobić mając po prostu czas. Usiąść gdzieś przy małym stoliku, albo obok straganu z bananami i innymi owocami i po prostu obserwować ludzi, rowery, samochody, motorynki, i wszystko, i wszystkich!

Indie to ogromny kraj. Wystarczy spojrzeć na mapę, by zobaczyć, że Polska w porównaniu z Indiami to kilkakrotnie mniejsza powierzchnia, nie wspominając już o jej mieszkańcach. Delhi z 25 mln mieszkańców robi wrażenie, mam nadzieję, że nie tylko na mnie!

Nie da się w ciągu jednej wyprawy zobaczyć wszystkiego. Każdy kto tak myśli i chciałbym w ciągu 10 dni lub 2 tygodni zobaczyć całe Indie, chyba nie rozumie o co chodzi w zwiedzaniu takiego kraju jak Indie. My skoncentrowaliśmy się na Radżastanie, a więc zobaczyliśmy Delhi, Agrę, Jaipur, Chittaurgarh, Fatehpur Sikri i Udajpur.

Napisałem wcześniej, że pojechałem „po ludzi”. To prawda! To oni stali się dla mnie największym fotograficznym motywem. Spotkania z tyloma ludźmi nadal gdzieś rezonują we mnie. Szczególnie jedna grupa ludzi. To bezdomni! Tacy prawdziwi bezdomni. Robi wrażenie, gdy 100m od hotelu idziesz do parku i widzisz jak bezdomne całe rodziny grzeją się przy ognisku! Co wtedy robisz? Ja zasiadłem razem z nimi. Ogrzewałem również swoje dłonie, pokazywałem na aparat, śmiałem się razem z nimi i kupowałem im herbatę! Nie chcieli pieniędzy, nie wyciągali rąk, ale pokazywali na stojącą obok budkę mówiąc „Czaj, czaj!”. Tyle zrozumiałem!
To, co jest szczególne w tych ludziach, to radość, taka szczera, prosta i wolność. Nie mają tylu problemów co my. Jeżeli ktoś chciałby się odstresować, to Indie właśnie są dla niego! Ta wolność, wewnętrzna radość, ta naturalność pogodzenia się z tym, kim jestem cały czas gdzieś we mnie tkwi. To daje do myślenia, to pobudza do wewnętrznej refleksji nad sobą, nad swoim życiem, nad celami, które mam. Nie wiem o czym oni myślą i marzą, ale poranna herbata po chłodnej nocy jest dobrym celem na początek dnia!

Wycieczki różnie są organizowane a to oznacza, że przeglądam wiele ofert i wybieram z nich tą, która wydaje mi się najlepsza dla mnie. Tak też było z ofertą Czajka Travel. Nie da się ukryć, że organizacja była naprawdę na najwyższym poziome! Hinduski pilot okazał się dobrej klasy menadżerem, który rozumie biznes i rozumie o co w tym wszystkim chodzi. Nie pozostaje mi nic innego, jak znów powoli myśleć o kolejnej wyprawie. A gdzie? To już zależy od zasobów finansowych i od czasu wolnego. Jeszcze jest wiele krajów do odwiedzenia. A zatem w drogę!

 

Autor tekstu i zdjęć: Dominik Tomczyk

Kategorie

Zapisz się do naszego newslettera

Chcesz być na bieżąco z nowościami podróżniczymi? Zapisz się do newslettera

Administratorem Pani / Pana danych osobowych jest Joanna Biernacka prowadząca działalność gospodarczą pod firmą Joanna Biernacka – Czajka Travel z siedzibą w Krakowie przy ul. Szlak 65/803, 31-153 Kraków, której został nadany numer identyfikacji podatkowej 6852162222, e-mail: biuro@czajkapodroze.pl. Zgoda na przetwarzanie danych osobowych może być cofnięta w każdym czasie. W tym celu należy skontaktować się z Administratorem. Więcej informacji o sposobie przetwarzania danych i ochronie danych osobowych znajduje się w zakładce Ochrona danych osobowych.

Najnowsze wpisy