Cayo Blanco – bezludny raj

Cayo Blanco to mała wysepka, do której najłatwiej dopłynąć z okolic Trinidadu. Ponieważ nie samym zwiedzaniem żyje człowiek, podczas naszej wyprawy jeden dzień postanowiliśmy poświęcić na leniuchowanie. I to leniuchowanie na całego.

Po śniadaniu wyruszyliśmy do mariny, skąd dalej katamaranem na wyspę. A tam lazurowa woda, lekka bryza, biały piasek. I tylko kraby raz na jakiś czas zakłócały to błogie lenistwo.

Ale to nie był tylko dzień dla leniuchów. Cayo Blanco słynie także z rafy koralowej, gdzie można obserwować niesamowity, podwodny świat. W końcu Kuba nie przez przypadek jest w czołówce krajów, gdzie najlepiej przyjechać na nurkowanie.

 

Najpierw przyjemny rejs katamaranem...

Najpierw przyjemny rejs katamaranem…

 

Po około 1,5 godz. dotarliśmy na miejsce!

Po około 1,5 godz. dotarliśmy na miejsce!

 

Gdzie czekały na nas rajskie, bezludne widoki...

Gdzie czekały na nas rajskie, bezludne widoki…

 

...

 

Pozostało rozkoszować się nimi i leżeć pod palmami :)

Pozostało rozkoszować się nimi i leżeć pod palmami 🙂

 

Autor: Joanna Biernacka