Amman, czyli jak zwiedzaliśmy stolicę Jordanii

Po atrakcjach pustynnych w Wadi Rum i chodzeniu po wodzie nad Morzem Martwym wracamy na północ Jordanii, do Ammanu. Pierwszego dnia pobytu w Jordanii nie mieliśmy za wiele czasu aby poszwędać się po tym mieście.

Amman to ponad 2-milionowy moloch. Na pierwszy rzut oka może przytłaczać ilością ludzi, samochodów, ulicznych straganów. Jednak przy bliższym poznaniu można się zaprzyjaźnić z tym miastem. Fakt, przy przechodzeniu przez ulicę trzeba mieć oczy dookoła głowy, ale czym to jest wobec miejsc, które ma nam do zaoferowania Amman?

W tej fotorelacji najwięcej będzie zdjęć z lokalnych bazarów, bo to one przyciągały nas najbardziej. Swoimi zapachami, kolorami i krzykiem czy czasem nawet śpiewem sprzedawców.

 

.

.

 

Raj dla wielbicieli wszelakich orzeszków.

Raj dla wielbicieli wszelakich orzeszków.

 

Owoce też oczywiście były.

Owoce też oczywiście były.

 

.

.

 

Sery... palce lizać!

Sery… oliwki… palce lizać!

 

.

.

 

I na koniec oczywiście KEBAB. Te nasze polskie nie mają tutaj startu!

I na koniec oczywiście KEBAB. Te nasze polskie nie mają tutaj startu!

 

Autor: Joanna Biernacka